Cios w serce…


Uncategorized / wtorek, Styczeń 15th, 2019

…Wymyśliłam sobie😉blog, który ma dotykać kwestii zmian, lęków, kryzysów, ale i naszego potencjału, zasobów…

Nie myślałam jednak, że taki wpis rozpocznie tworzenie wymarzonej spotykającej się tu społeczności. Nie planowałam takiego rodzaju wstępu…

A jednak dziś rozpoczynam …ogromnie poruszona, podobnie jak wielu Polaków, podobnie jak wielu na świecie, gdzie dotarła ta wiadomość…A co mnie tak wstrząsa?

Dwa dni temu zbiórka na WOŚP, finał, światełko do nieba…także do nieba w Gdańsku…I nożownik, który być może nigdy nieba nie zaznał…Swoim haniebnym ciosem ugodził klikukrotnie Pawła Adamowicza…Męża, Ojca, Syna, Przyjaciela, Prezydenta, …Polaka…po czym wykonał zwycięski taniec…

Wbił nóż także w jego bliską rodzinę…ale i w Polskę…bo to była i jest rodzina Pawła Adamowicza… Dotknęło nas to wszystkich i nie można przejść wobec tego obojętnie, otrząsając się jak najszybciej…Życie się nadal toczy, to prawda, lecz nie można spraw tak ważkich, emocji tak trudnych, przemyśleń głębokich zamiatać pod dywan… Może poleżą dłużej, może krócej, ale wrócą…W najgorszym wypadku wrócą z kolejnym ciosem noża…

Chodzę ugodzona , z głębokim bólem i zastanawiam się, co we mnie i w innych umrze, a co się zrodzi poprzez to bolesne wydarzenie…Coż w nas Polakach zmieni…czy pogłębi już istniejące, bolesne rozcięcie?

Sięgam jednak resztkami sił, resztkami  nadziei …po Nadzieję i wiarę, że wraz z wyciąganiem ostrza ujrzą światło wielkie pokłady miłości, dobra i właśnie nadziei… które wrzą jak lawa i czekają na wybuch…Wierzę w Polaków…

Czy nadszedł czas na eksplozję? Eksplozję dobra?

Wydaje się, że w ostatnich dniach, miesiącach wrze nienawiść, przemoc we wszelkich przejawach, pogarda i rozlewający się jad.

Sięgam ponownie po nadzieję i obiecuję sobie czynić to codziennie.

Marzę, że dotrzemy do naszego wrażliwego, gorącego serca i wyślemy do nieba Światełka nadziei i nasz wspólny okrzyk bólu , ale nie z nienawiści, odrzucenia, opluwania siebie…ale okrzyk niepodzielonej Polski, niepodzielonych rodzin. Okrzyk, który przegoni te czarne skłębione chmury nad nami, budzące obawy, co mogą jeszcze wywołać…

Marzę i mam nadzieję, że nasze dzieci będą żyły pod cudnym jasnym niebem, codziennie dostrzegając Światło…do końca życia i o jeden dzień dłużej…po Ten niekończący się Dzień…

Sięgam po Nadzieję… I proszę Ciebie o to samo. Wyciągnij ze swojego zranionego, bo kochającego serca to, co w nim dobre i czym możesz obdarować drugiego….i samego siebie. Dobro wraca zawsze…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *